Nadszedł ten dzień. Zapach ciepłych pączków opanował całe miasto. Firma sponsoruje dzisiaj furę pączków dla każdego. Z dżemem, z budyniem, z czekoladą. Z czymkolwiek się Wam zamarzy. A ja... Jak zwykle na diecie! Koszmar. Zamiast rozpływać się w ciepłym, mięciutkim pączuszku z wypływającym nadzieniem, zjadłam jabłko. Popiję je jeszcze kawą na pocieszenie.
Jeśli kiedyś traficie do Madrytu, to koniecznie zajrzyjcie do któregoś z wielu barów 100 montaditos. To jedno z moich ulubionych miejsc. Bardzo hiszpańskie. Można tutaj poczuć atmosferę prawdziwego Madrytu i jego prawdziwych mieszkańców, między innymi dlatego, że można się tam najeść za niewielką kasę. W barze mamy do wyboru 100 różnych kanapek, większość za 1 euro, a najdroższe są za 1,5 euro. Do tego wielki kufel piwa lub tinto de verano dostaniemy za jedyne 1,5 euro. Raj!
Kiedy dopada mnie obezwładniająca tęsknota za słońcem i kiedy szare dni ciągną się bez końca, jedynym ratunkiem jest tarta cytrynowa.
Ciasto:
100 g cukru pudru
200 g zimnego masła pokrojonego w małą kostkę
300 g mąki
1 żółtko
2 łyżki zimnej wody
Masa cytrynowa:
250 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny
skórka starta z 2 cytryn
200 g cukru
170 g masła pokrojonego w kostkę
4 jajka i 4 żółtka
Subskrybuj:
Posty (Atom)

